W śniegowych czapach stoją drzewa Puchowy dywan na trawniku Spadają białe płatki z nieba I umierają na chodniku Spływają z góry baletniczki Wirują w dziwnych piruetach Skrzą się w promieniach ich spódniczki W dole ich czeka śmierci letarg Tyle ich życia co w tym locie Tyle radości i urody Bo szybko giną w czarym błocie Stając się znow kroplą wody