sobota, 12 października 2013

Cmentarzysko

Ulica Kościeliska, Pęksowe Brzysko
Adres jak każdy inny
Lecz tu historie dawne odczytasz
Na starym cmentarzysku

Spotkasz tu nazwiska ważne
Dla świata góralskiego
Takie jak ksiądz Stolarczyk
Proboszcz Zakopanego

Marusarz, Kenar, Hasior
Orkan i Makuszyński
Matka Witkiewicza
I Tytus Chałubiński

Sabała - gęślarz, przewodnik
Kwaterę obok zajmuje
Wierny za życia przyjaciel
Doktora nie odstępuje

Ma też tu swoje miejsce
Młody chłopak co zginął
Ratując życie innym
Śmierć znalazł pod lawiną

Ich groby jak małe kapliczki
Krzyże daszkami przykryte
Przy nich drewniane anioły
Napisy sercem wyryte



Wiersz Elżbiety Chabros
Zakopane, 22 września 2013


piątek, 11 października 2013

Wiktorówki



Patrzę na góry kochane
Ich szczyty w nieba błękicie
W śnieżne szaty ubrane
Dołem w zieleni drzew skryte

Kościólek na Wiktorówkach
Gdzie Jaworzyny Królowa
Grupy pieszych pielgrzymów
Witać zawsze gotowa

Berło trzyma w swej ręce
Oznaka władzy z nieba
Królowa, ale i matka
Której opieki nam trzeba

W oknach małej kaplicy
Kolorowe witraże
Rzucają okruchy światła
Na rozmodlone twarze

Na Rusinowej Polanie
Stado owiec się pasie
Dzwonki u szyji dzwonią
Beczenie usłyszysz czasem

Gęsia Szyja zaprasza
Do wędrowania przez góry
Abyś sam zakosztował
Uroków i piękna natury


Wiersz Elżbiety Chabros
Zakopane, 22 września 20
13

czwartek, 10 października 2013

Ścieżka nad Reglami



 
Idziemy doliną Białego,
Żwir pod nogami się kruszy
Spienionej wody kaskada
Echem odbija się w duszy

Promienie słońca przesiane
Przez drzew zielone listowie
Ty patrzysz w wodę przejrzystą
I czekasz, aż potok bulgocąc,
Historie doliny opowie

Idziemy do Strążyskiej
Po ścieżce nad Reglami
Witając się uprzejmie
Z ludzimi, których spotykamy

Dziewięćsił przycupnął przy ścieżce
Rozłożył liście kłujące
Kwiat przypomina z wyglądu
Miniaturowe słońce

Na Sarnich Skałkach
Kosówka podaje poręcze z gałęzi
Serce do gardła pochodzi
Oddech jak na uwięźi

Gdy wejdziesz jeszcze wyżej
Giewont cię wita krzyżem na szczycie
W obliczu jego potęgi
Widzisz jak kruche jest życie

Zachwyca cię Tatr panorama
Gór dzikość i piękno kusi
Gdy raz ten obraz zobaczysz
Na pewno wrócić tu musisz


Wiersz Elżbiety Chabros
Zakopane, 20 września 2013

środa, 9 października 2013

Mrok i Światło


Biegniesz po prostej wiązką światła
Rozchodzisz się we wszystkie strony
I dzwonisz
Dźwiękiem rozmaitym
Kolorem bijesz szarość, nudę
Ciszą wygaszasz zgiełk, wrzask świata
Jakaś prostota i harmonia
Z tobą w chaosie się przeplata
Ty umiesz wszystko załagodzić
Nie wbijasz taktu obcasami
Skradasz się cicho, tak jak złodziej
Na magnetycznej płyniesz fali
Rozjaśniasz mroki nieprzebyte
Przebijasz ostrzem swojej szpady
Z nietoperzami stajesz w szranki
I sowy płoszysz
Rozcinasz blaskiem jak sztyletem
Nocy opończę, pełną grzechu
Boją się ciebie ciemne dusze
                                Na wargach stygnie cień śmiechu,


           Przeklina ciebie głos skazańca,
   Którego wyrok brzmi - o świcie
                                   Promieniu - wielka twoja władza
                                 Ty dajesz i odbierasz życie
                                 Na twych granicach walczą ciągle
                              Realna rzeczywistość
                                  Z zastępem nocnych wspomnień
                                    Bój staczają o świcie i o każdym zmierzchu
                                   Raz mrok, raz światło jest na wierzchu
                                  I walki tej nigdy nie zobaczysz końca
                                 Dopóki nastepuje noc, po dniu, gorąca
                                Aż wszechświat zgaśnie w mroku
                                Lub spali się w promieniach słońca


                                     Wiersz Elżbiety Chabros


                               
                                

poniedziałek, 7 października 2013

Feniks



Miłość wypełnia mnie
Jak czerwone wino kryształowy puchar
I palę się wielkim płomieniem
A ty
Zamiast ugasić mnie zimnym pocałunkiem
Podsycasz jeszcze płomiennym spojrzeniem
I żarem swoich uczuć
Spalimy sie w ogniu miłości i pożadania
I taki będzie koniec naszego kochania
A po wielkich uczuciach
Jak po wielkiej burzy
Pozostaną zwęglone serca
Jak płatki czarnej róży
Z tych popiołow jak feniks
Nowa miłość wyleci
I pofrunie ku nowym, zakochanym duszom



Wiersz Elżbiety Chabros

czwartek, 3 października 2013

Spotkanie po latach



Przypadkowe spotkanie po latach
Dawnych spraw wspomnienie
W uczucia bogate
Przeleciały te lata jak ptaki nad nami

    Cofać się  zaczęły wskazówki na zegarach
    Gdy w pokoju zasiadła młoda - “stara wiara”
    Znów wróciły tamte chwile we wspomnieniach
    Szczęściem czas naszych twarzy nie pozmieniał
    I humory również wszystkim dopisują
    Jurek z Tomkiem, tak jak kiedyś dokazują
    Znow wspominki o wycieczkach i praktykach
    Jak też, o prywatkach w akademikach

Przefrunęło dziesięć lat - jak to szybko
Przepłynęło życia szmat - złotą rybką
Dla nas w miejscu stanął czas - prawie cudem
Choć niektóre z naszych dni przeszły z trudem

    Z drugiego pokoju dzieci głos dolatuje
    A nam słowo “tata” do Tomka nie pasuje
    Kinga już niedługo wzrostem będzie jak mama
    A dla nas Marysia-Kropka wciąż ta sama
    Magda, Hance na ucho coś ćwierka jak zegarek
    A my wciąż mamy przed soba dawną Hankę Tatarek
    Jacek dwoma synami pochwalił się tu
    A my widzimy w nim członka słynnej bandy Ba-Bu
    Halina z doktoratem już w swojej kieszeni
    Jak dawniej szybka w działaniu, czas jej nie odmienił
    Krząta sie z aparatem, niczym reporterka
    Komu tu zdjęcie cyknać, chytrze na nas zerka
    Grażyna wciąż przejęta różnymi sprawami
    Na uczelni siedzi całymi dniami
    Tak jak kiedyś o wszystko się trapi
    Dużo rzeczy załatwia i zna wielu, nie tylko z geografii
    Elżbieta zeszczuplała, jakże to sie stało?
    Cóż przy dwójce dzieci kłopotów niemało
    Przbiegliśmy sprintem listę obecności
    Porównali posady, zaszczyty, godnosci

I choć każdy coś w życiu uzbierał
To nikt z obecnych nosa nie zadzierał
Nikomu fortuna w głowie nie przewrociła
Może wielka fortuna naszym udziałem nie była
Nikt z nas kariery politycznej nie zrobił
Chociaż czegoś tam, przez te lata się dorobił
Jeszcze wspólne zdjęcie przy błyskowej lampie
A przy pożegnaniu coś za serce szarpie
Cześć, do zobaczenia za rok tu w Lublinie
Przecież w przyszłym roku dziesięć lat upłynie
Od studiów skończenia, a więc do widzenia.



Wiersz Elżbiety Chabros
Lublin, czerwiec 1980
   

wtorek, 1 października 2013

Okres studiów



Tyle pięknych było chwil w życia wiośnie
Tyle jasnych, słonecznych promieni
A uśmiechy leżały darmowe
Na każdej twarzy
Tylko brać i wybierać
Który ładniejszy i milszy
Tyle strachu przed egzaminami
Tyle drżenia rąk i serca bicia
Radości w oczach, gdyś usłyszał - zaliczone

Jak chwila złota odbita w żrenicach
Pędziły lata ubrane w śmiech
W rozmowach na przerwach
W tonie wykładów
W brzęku gitary na praktykach
I wszystko przeszło, w dal uleciało
Jak cudny sen - całe pięć lat
W umysłach, w duszy jednak zostało
Jak trwały, dobry, uroczy ślad


Wiersz Elżbiety Chabros